Graphics & photo © K&W Szlósarczyk - Kontakt: wilkaszlos@gmail.com
Helgoland to niewielka wyspa na Morzu Północnym, należąca obecnie do Niemiec.
Znajomi ostrzegali nas, że tydzień na tę wyspę to zbyt długo. Powiedzieli, że po takim czasie będziemy znać każdą mewę po imieniu i pytali, czy wzięliśmy wystarczającą ilość książek do czytania ;)
Jednak czasu mieliśmy akurat tyle, aby móc się nią częściowo nacieszyć, z grubsza poznać, także ze strony jej niezwykle ciekawej, ale i smutnej historii.
Na miejscu okazało się, że mew tam raczej jest na lekarstwo, ale za to sporo ptaków rzadkich lub wcale niewystępujących u nas. Głuptaki są najmocniejszą grupą. Są piękne, niezwykłe, bywają blisko na wyciagnięcie ręki i wydają miłe, terkoczące dźwięki, których nie znaliśmy dotąd. Byliśmy tam we wrześniu i była to pora, gdy wiele z nich odleciało, a niektórych gatunków nie było już wcale np. nurzyków. Wobec mnogości innych ptaków, np. świergotków i mysikrólików, których u nas nie spotykamy codziennie oraz przeróżnych ptaków drapieżnych nie odczuliśmy braku tematów do codziennych wycieczek.
Kolejną niezwykłością wyspy, a konkretnie sąsiedniej wysepki Duene, jest występujący tam czerwony krzemień. Podobno nie ma go nigdzie indziej. Przemierzaliśmy brzegi Dueny ze wzrokiem wlepionym w kamienie. Znaleźliśmy ich sporo. Bolały nas karki od zgiętej głowy oraz ramiona od toreb fotograficznych coraz cięższych od przybywających kamieni.
Nie mogliśmy się powstrzymać od wyszukiwania wzrokiem kamieni o charakterystycznym ciemnorudym kolorze i patrzenia pod nogi zamiast przed siebie. Przez to można było niemal wleźć na wylegujące się na brzegu foki. Trzeba było z tym uważać, bo dozwolona odległość, którą staraliśmy się zachowywać, to 30 m. A foki to kolejna mega atrakcja tego miejsca.
Są tam 2 rodzaje tych zwierząt. Szarytka morska oraz foka pospolita. Mówiono nam o różnicach miedzy nimi, ale dla nas ich nazwy nie miały znaczenia przy robieniu zdjęć. Są prześliczne i łatwo zapomnieć, że są to zwierzęta drapieżne. To wielka przygoda być tak blisko i móc je fotografować.
Na wysepce Duene, w pobliżu małego lotniska, czekała nas też niespodzianka pod postacią słodkowodnego jeziorka-stawu, gdzie mieszkają żółwie wodne oraz różne dziwne ptaki. Na tej wyspie podobnie jak na wyspie Helgoland spotkaliśmy licznych ptasiarzy/ornitologów, bo spotyka się tutaj wiele ciekawych gatunków ptaków. Wiele z nich to ptaki przelotne.
Na Duene płynie się z wyspy Helgoland trochę ponad 5 minut. Promik, który jest pojemniejszy niż się wydaje odpływa co 30 minut. Wyładowuje na Duene pasażerów, załadowuje płynących na Helgoland i zaraz wraca. Przepłyniecie tam i z powrotem kosztuje 5 Euro. W drodze powrotnej nikt biletu nie sprawdza, godziny powrotu są nieustalone. We wrześniu prom kursował regularnie do 19:00.
Wyspę Helgoland zamieszkuje ok. 1400 mieszkańców. Mają tam mnóstwo wąziutkich uliczek, których nazw ponoć sami nie znają, ale i tak wiedzą gdzie kto mieszka. Wszystkie samochody spalinowe też zna każdy, bo jest ich tylko kilka: karetka pogotowia, jeden samochód policyjny, straż pożarna. Pozostałe, jak np. parę taksówek to samochody elektryczne. Ciekawostką jest też zakaz rowerów - zastępuje się je hulajnogami dla dorosłych.
Większość sklepów- jak przystoi na strefę wolnocłową- to perfumerie i oczywiście sklepy monopolowe. „Dla zmyłki” nazywają się przeróżnie, np. "Wyposażenie statków", albo "Artykuły spożywcze", ale nikt nawet nie próbuje ukryć, co się tam sprzedaje. Wesołe! :)
Ósmego, ostatniego dnia pobytu byliśmy bogaci we wrażenia i pełni żalu, że już trzeba wyjeżdżać.
Kontakt: wilkaszlos@gmail.com
designed by elChadar