Docieramy spacerem na drugi koniec wysepki, w okolicę malego lotniska. Są tutaj dwa, skrzyżowane pasy startowe dla małych samolotów. Co pewien czas jakaś maszyna ląduje tuż nad głowami. Zazdrościmy pilotom widoku z góry.
Przy końcu pasa starowego znajdujemy jedno z ulubionych legowisk fok
Dobrze, że mamy teleobiektywy.
W dole foki, a tu na górze, zupełnie blisko nieznany ptak.
Warstwa geologiczna z czerwonymi krzemieniami wychodzi z morza tylko tutaj (ponoć jedyne miejsce na świecie), na wschodnim brzegu wyspy. Oczywiście czerwone krzemienie są rzadkością. Ale znajdujemy ich trochę. Wśród znalezisk mamy nawet czerwonego Belemnita!
Eeech... Szukanie czerwonych krzemieni to zjadacz czasu. Ale jakie to przyjemne!
Trzeba przy tym pamiętać, że przy wyjeździe z wyspy bagaż podróżny
nie powinien przekroczyć 20 kg. Nadwyżki są dodatkowo płatne.
Ale te czerwony krzemienie są fascynujące!
Przed powrotem, na plaży, zrobiliśmy sobie dłuższą pauzę na "nicnierobienie". Patrzenie na zabawne foki LIVE, na morze i ptaki pozwoliło zapomnieć ile ważą zebrane czerwone krzemienie.
Ale trzeba wracać, bo to nie wszystko na dzisiaj...